Znowu to robię. Zamykam się. Znikam. Staję się pół

rzezroczysta. Jak woda. Taka bezbarwna. Nienawidzę tak wielu rzeczy w sobie i w swoim życiu. Chcę się uwolnić od ciągle gdzieś pobrzmiewających słów ojca, chcę mieć spokój. Niestety to nadal gdzieś za mną jest.I będzie dopóki się z tym sama nie uporam. Jestem w transie,z którego pragnę się jak najszybciej obudzić. Nie ma sensu, nie ma sił... Jest tylko otchłań. I kto by pomyślał,że dorosłe życie mnie aż tak przerośnie? Jestem nie przystosowana do życia w mieście, brakuje mi moich ukochanych ukwieconych pól, łąk, wiatru we włosach... Brakuje mi bliskości z naturą. Brakuje mi tak wielu rzeczy, nie ogarniam ich,niestety. Nie wiem już nawet gdzie podziały się moje marzenia... Czuję się jakbym nic nie znaczyła, jakbym straciła swoje człowieczeństwo.
Brak oparcia rodziny bardzo mi doskwiera. Oni byli od zawsze,a teraz ich nie ma... Nie umiem się pogodzić z tym, bo gdy zaczęłam dopiero odzyskiwać moja mamę, siostrę, brata to mi to wszystko zostało odebrane... Chciałam się uwolnić z piekła, w którym żyłam,a teraz? Ah, ironio, chcę tam wrócić, bo mimo wszystko tęsknię. Myślałam,że lubię zmiany,że szybko się uczę,że łatwo przychodzi mi przystosowanie się do jakichś sytuacji,zaistniałych zmian,a tu... Boże,ile człowiek musi jeszcze przeżyć,by zrozumieć kim jest, jaki jest? Cóż... Najwidoczniej przybywając z małej wioski do dużego miasta zatraciłam się gdzieś, zgubiłam całą swoją silną wolę i chęć zmiany... A życia dopiero się uczę. Jestem buntownikiem,a zmiany, które zaistniały, były dla mnie zbyt gwałtowne i broniłam się przed nimi. Nie byłam ich pewna [jestem?], zmiażdżyły mój świat,zamknęły go w plastikowym worku i spaliły na stosie. Umarł,a nowego nie udało mi się zbudować. I tak oto stałam się ja-bezosobowy twór z ciała i krwi lecz bez duszy,bo ona umarła,gdy kazano jej dokonać tak drastycznego wyboru. Bała się, Boi się. Ulotnie gdzieś trwa.
Czuję czasami,że ciąży nade mną fatum, jakaś klątwa... coś,czego nie ogarniam,bo tego ogarnąć się nie da. [niejestemgrafomanem] Zbyt wiele myśli,zbyt wiele tęsknot,zbyt wiele uczuć,zbyt wiele słów [a jednak wciąż za mało],zbyt wiele łez i pragnienia powrotu do przeszłości,do czegoś,co znałam,co kochałam/nienawidziłam, co sprawiało,że czułam się w jakiś dziwnie niezwykły sposób bezpiecznie [niezawszejednakbyłotocośbezpiecznego]. Nie rozumiem tak wiele spraw, tak wielu rzeczy nie umiem. Czuję się naprawdę głupia. Tę

a. Chcę dorosnąć, móc zbudować, kawałek po kawałku kolejny, mój własny świat i swoją przyszłość, do której będę pewna [bożejakjapewnajejniejestem!]. Chcę się wreszcie poczuć sobą. Dobrze się czuć. [coprawdaczasemsięczuję] Nie chcę chodzić po sklepach i patrzeć,co jakiś czas w lustra i tak bardzo nienawidzić swojego w nim odbicia... Chcę zakończyć to. Miłość mi nie pomogła. To był zły czas na miłość. Chcę ją poczuć. [czasem czuję] Chcę ją ciągle czuć. Nie chcę rutyny. Mętlik mam w głowie,w sercu,w duszy... Poza tym nie zdałam z prawa. Profesor B. oblał całą grupę A., czyli grupę,w której byłam... Pech. Niesprawiedliwość totalna, no cóż. Nie byłam zaskoczona. Czułam,że tak będzie [wyczulony szósty zmysł czy zwykłe majaki schizofreniczki?]. Kiepsko to widzę. No,cóż. Jutro/dziś jeden wykład na rano,potem wolne. Planowany miły dzień z moim misiem, który [niestety/stety] dowiedział się o tym blogu,choć tego nie chciałam zbytnio. Zastanawiałam się nawet czy teraz będę mogła tu tak samo szczerze pisać,jak kiedyś... Czas pokaże. Pozdrawiam Cię mój drogi,dziękuję,że wytrzymujesz jeszcze ze mną i z moim chaosem w życiu/osobowości/myślach i czynach. Kocham Cię :*
Nadal pod urokiem tej piosenki: ayashi_no_ceres_-_scarlet_full_version_ver._ii.mp3
P.S.Żałuję tych chwil, którym nie pozwoliłam nadejść...
łoczuje :*
--
Hana-wa sakuragi, hito-wa bushi.
My gallery: [link]
--
Mrrrau?
[link]
--
"the greatest thing you'll ever learn
is just to love and be loved in return"
♥
--
Sapere Aude ~ Dare to be wise
merci.
--
( 。・ω・ )ノ゙
Previous Page12345...Next Page